Na spotkaniu Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki tym razem zmierzyliśmy się z literaturą japońską. Na warsztat wzięliśmy „Kobietę w Fioletowej Spódnicy” Natsuko Imamury, którą wydawcy promowali jako thriller psychologiczny. Czy to zaszeregowanie gatunkowe jest właściwe? Nam wydaje się, że nie, choć oczywiście przynależność do określonego gatunku bywa rzeczą dość płynną i niejednoznaczną. Na pewno mamy tu do czynienia z duszną i niepokojącą atmosferą. Czytelnikowi przez cały czas towarzyszy uczucie dyskomfortu.
Właściwie już od pierwszych akapitów orientujemy się, że z naszą narratorką jest coś mocno nie tak. Dlaczego? Ach, z prostego powodu. Otóż narratorka, Kobieta w Żółtym Kardiganie, ma obsesję na punkcie nieznajomej, którą nazywa Kobietą w Fioletowej Spódnicy. I tak, wierzcie nam, to nie jest zwykła ciekawość. To niezdrowe zafiksowanie na punkcie zupełnie obcej osoby. Nasza narratorka prowadzi stałą obserwację Kobiety w Fioletowej Spódnicy, sporządza notatki na jej temat, a nawet stara się niezauważalnie kierować życiem tytułowej bohaterki. Mamy tu zatem do czynienia z klasycznym zabiegiem niewiarygodnego narratora, do którego słusznie podchodzimy z ograniczonym zaufaniem. I trzeba przyznać, że jest to niezwykle intrygujące rozwiązanie.
Książka, poza fascynującym studium obsesji, podejmuje również istotne tematy dotyczące życia społecznego. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że głównym problemem naszych bohaterek jest ogromna samotność, z którą każda z nich radzi sobie w inny sposób. Mamy tu postać będącą „na świeczniku”, ale też postać zupełnie „przezroczystą”. Obie natomiast mają ogromny problem z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie.
Warto również zwrócić uwagę na świetnie ukazaną dynamikę relacji w miejscu pracy. Autorka porusza ważny problem przemocy psychicznej stosowanej przez starszych pracowników wobec „nowych”, którzy dopiero muszą zdobyć pozycję i szacunek.
„Kobieta w Fioletowej Spódnicy” to lektura zdecydowanie warta uwagi, choć niepozbawiona wad. Nam wydawała się nieco pospieszona i niespójna, momentami również mało wiarygodna. Najlepiej jednak, jeśli ocenicie ją sami! Serdecznie polecamy!



