“Narzeczona dla kota” – spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego

Oglądacie czasem animacje? Jak myślicie, czy dorosły, dojrzały odbiorca może czerpać z nich przyjemność? I czy wyrobiony uczestnik kultury może dzięki nim doświadczyć chwil absolutnego zachwytu?

Wszyscy doskonale znamy giganta animacji firmowanego nazwiskiem Walta Disneya. A czy wiecie, że tym, czym dla zachodniego kręgu kulturowego jest Disney, tym dla Japonii jest Studio Ghibli? To porównanie niesie jednak za sobą pewne niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie bowiem do produkcji spod znaku Myszki Miki, modelowym odbiorcą dzieł japońskiego studia nie zawsze jest dziecko. Często mamy tu do czynienia z obrazami i tematami, które młodego widza mogą zaszokować, wywołać dyskomfort, postawić przed problemem, na który kilkulatek nie jest jeszcze gotowy.

Dlaczego tak jest? Najlepiej przekonać się o tym samemu. Nie oznacza to jednak, że Studio Ghibli nie ma nic do zaoferowania w dziedzinie kina familijnego! Wystarczy wspomnieć uroczy i pełen ciepła klasyk „Mój sąsiad Totoro”. W dorobku studia odnajdujemy też historie skierowane do młodszej widowni, jak „Podniebna poczta Kiki” mistrza Hayao Miyazakiego czy „Narzeczona dla kota” w reżyserii Hiroyuki Mority.

I to właśnie przy filmie Mority na chwilę się zatrzymamy. Wśród fanów studia panuje dość powszechna opinia, że jest to jeden z najlżejszych filmów w dorobku japońskiego giganta. Nie ma co ukrywać – historia ta rzeczywiście nie posiada tej egzystencjalnej głębi i epickiego rozmachu, co chociażby „Spirited Away” czy „Księżniczka Mononoke”. Struktura opowieści jest prosta, momentami wręcz telewizyjna i nie próbuje nas zaskoczyć skomplikowaną intrygą.

Nie brak jej jednak uroku! Choć wizualnie film jest bardziej surowy, zdarzają się w nim momenty, które przypominają nam o wielkości tego studia – jak choćby fantastycznie zrealizowana, oniryczna scena z krukami. Mimo że po seansie można poczuć pewien niedosyt (zwłaszcza mając w pamięci zapierające dech w piersiach kadry Miyazakiego), uczestnicy naszego Dyskusyjnego Klubu Filmowego zgodnie przyznali, że opowieści nie brak specyficznego ciepła. Nawet jeśli „Narzeczona dla kota” nie zapewniła nam oczekiwanych, monumentalnych wrażeń, to i tak stanowi ciekawą odskocznię od hollywoodzkich schematów.

Niezmiernie cieszy nas fakt, że udało nam się porozmawiać o tej dziedzinie sztuki filmowej, którą dorosły odbiorca tak często niesłusznie pomija. Animacja to nie tylko przygoda, ale też artystyczna uczta. Dlatego gorąco zachęcamy Was do zapoznania się z dorobkiem Ghibli!

Cóż możemy dodać? Pierwsze koty za płoty! Mamy nadzieję, że sztuka animacji będzie częściej gościć na naszych spotkaniach.

Cookies and privacy policy

The website uses cookies for the purposes necessary for the proper operation of the site, customization of the site to individual user preferences and statistics. Disabling the storage of cookies is possible in the settings of each web browser, so that no information will be collected. If you do not agree to save information in cookies, you should leave the site.

Select the cookies you accept:
Return