Kojarzycie filmowe sceny balów we wspaniałych angielskich rezydencjach? Te wszystkie piękne suknie i fryzury? Urocze panny i przystojnych dżentelmenów, wykonujących w idealnej synchronii skomplikowane figury taneczne?
Czy pamiętacie te ukradkowe spojrzenia, uśmiechy, subtelny dotyk i konwersacje zakochanych w sobie par? Romanse w kostiumie historycznym potrafią oczarować! Ale czy wiecie, że nie byłoby ich, gdyby nie pewna angielska pisarka z przełomu XVIII i XIX wieku? Córka pastora, dziewczyna o niesłychanej umiejętności obserwacji – oczytana, inteligentna, mistrzyni ironii. Twórczyni postaci będącej dla kobiet, także i dziś, ideałem męskości: pana Darcy’ego.
Jane Austen, bo o niej mowa, ustanowiła wzór romansu, do którego dążą kolejne pokolenia pisarzy uprawiających ten gatunek. Jednak mistrzostwo autorki „Dumy i uprzedzenia” nie tkwi jedynie w konstrukcji samej historii miłosnej. Jane Austen opisywała świat, który doskonale znała. Odmalowywała scenki z życia typowej angielskiej wsi, umieszczając w nich postaci z warstw społecznych, w których sama się obracała lub które znała z relacji najbliższych.
Swoje powieści zapełniała więc pannami na wydaniu, dżentelmenami, pastorami, wojskowymi i właścicielami ziemskimi. Były tu dziewczęta bez majątku i koneksji oraz młodzi mężczyźni z fortunami, którym „do szczęścia brakowało jedynie żony”. Były trzpiotki i rozumne panny, twardo stąpające po ziemi. Byli szlachetni panowie i nikczemnicy. Ludzie błyskotliwi oraz głupcy. Pełni ogłady i uroku oraz zarozumialcy i snobi.
To cała galeria postaci, z których każda otrzymała od autorki zestaw indywidualnych cech. A jakże są one opisywane! Pełno tu humoru, ironii, kąśliwych uwag i nierzadko surowych ocen. Jednak czy powieść sprzed ponad 200 lat może być przystępna dla współczesnego czytelnika? Jak najbardziej. Jane Austen miała niesłychanie lekkie pióro. Jej styl jest swobodny, a język prosty i zrozumiały. Lektura jej książek to czysta przyjemność. Serdecznie polecamy!



