Mistrz Andrzej Wajda – spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki

Czy możecie sobie wyobrazić polską kinematografię bez Andrzeja Wajdy? Bez takich dzieł jak „Ziemia obiecana”, „Panny z Wilka”, „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza”? Parafrazując klasyka: Wajda wielkim reżyserem był – i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jeden z twórców tak zwanej „szkoły polskiej”, artysta z ogromnym wyczuciem plastycznym, garściami czerpiący z malarstwa. Rozkochany w polskiej literaturze, nieraz przenoszący ją z wielkim powodzeniem na ekrany kin. Reżyser, który koncentrując się na jednostce, pokazywał dzieje całego narodu, polskie traumy, naszą burzliwą historię, ale też wszystko to, co w naszej kulturze najbardziej swojskie, znajome i cenne.

Na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego wybraliśmy cztery obrazy mistrza: „Brzezinę”, „Pana Tadeusza”, „Tatarak” i „Powidoki”. Zestaw wcale nieoczywisty, bowiem brakuje w nim produkcji najbardziej cenionych i znanych. Zdecydowaliśmy się nie brać na warsztat filmów nominowanych do Oscara. Ale czy to oznacza, że są to dzieła w jakiś sposób odstające lub niereprezentatywne? Nic z tych rzeczy. Każdy z wybranych przez nas filmów porusza kwestie przewijające się przez całą twórczość Wajdy: zmagania jednostki z systemem i wielką historią, nierozerwalną współegzystencję Erosa i Tanatosa, nawiązania malarskie i oczywiście rodzimą literaturę.

Mamy tu zatem dwie adaptacje prozy Jarosława Iwaszkiewicza, karkołomną wydawałoby się próbę przeniesienia na ekran dzieła Mickiewicza, a także wycinek biografii wybitnego polskiego artysty i teoretyka sztuki – Władysława Strzemińskiego. Jednocześnie każda z tych produkcji ma w sobie coś, co ją wyróżnia, co pokazuje Wajdę jako twórcę wszechstronnego i chętnie eksperymentującego. „Brzezina” – niezwykle subtelna i zmysłowa – jest jakby wprost wyjęta z obrazów Jacka Malczewskiego. W „Panu Tadeuszu” reżyser każe aktorom mówić trzynastozgłoskowcem, pokazując całe piękno mickiewiczowskiej poezji. „Tatarak” – najbardziej odważny w formie – jest dziełem łączącym w sobie trzy warstwy: fikcję, osobiste wyznanie oraz elementy metafilmowe. I wreszcie „Powidoki”, będące ostatnim dziełem mistrza. Film, który jest niejako testamentem artysty stającego w obronie wolności sztuki. Dodajmy na koniec, że każdy film Andrzeja Wajdy to także wspaniałe kreacje aktorskie oraz znakomite zdjęcia i muzyka.

Choć spotkanie już za nami, w związku z Rokiem Wajdy i 100. rocznicą jego urodzin, niezmiennie zachęcamy do nadrabiania braków w filmografii mistrza. Serdecznie polecamy!

Cookies and privacy policy

The website uses cookies for the purposes necessary for the proper operation of the site, customization of the site to individual user preferences and statistics. Disabling the storage of cookies is possible in the settings of each web browser, so that no information will be collected. If you do not agree to save information in cookies, you should leave the site.

Select the cookies you accept:
Return